sobota, 31 sierpnia 2013

Jesień coraz bliżej :)

Z racji tego, że wielkimi krokami zbliża się moja ulubiona pora roku, postanowiłam zamieścić ten krótki niekosmetyczny wpis z kilkoma zdjęciami :) Kocham jesień, nie tylko tą złotą, kolorową i słoneczną, ale także szarą, deszczową i ponurą. W ogóle taka aura mi nie przeszkadza, uwielbiam ten klimat kiedy siedzi się w domu z kubkiem pysznej herbaty, przy dobrej książce lub filmie - jest w tym czasie coś magicznego. Wpadam już powoli w ten jesienno-zimowy szał. Zakupiłam już nowy kominek zapachowy, żeby w długie jesienne wieczory raczyć się cudownymi aromatami olejków :) Udało mi się kupić taki o jakim marzyłam, czyli biały za zawrotną kwotę 4 zł :)


Postanowiłam też wykonać mały eksperyment i własnymi siłami wykonać olejek zapachowy, co z tego wyjdzie okaże się niebawem. Efektami na pewno podzielę się z Wami na blogu :)
Jest coś dla ducha, to dla równowagi musi być też coś dla ciała. Piękne i podobno także zdrowe jagody goji, prosto z działki. Zostaną ususzone i na jesień jak znalazł, dodatkowa dawka witaminy C :)


Poza tym dla wzmocnienia odporności (i moich nieszczęsnych naczynek) zaopatrzyłam się w owoc czarnego bzu oraz Rutinacea Max, czyli coś naturalnego i coś bardziej "chemicznego". Mam nadzieję, że żadna choroba mnie nie zaatakuje ;) Co do herbaty z owoców bzu, nie smakuje najlepiej, ale chyba warto się poświęcić.



Czy to wszystko poskutkuje? Jak to się mówi, pewnie wyjdzie w praniu. 
Muszę jeszcze tylko kupić jakieś fajne świeczki i herbaty. Zastanawiam się nad woskami typu Yankee Candle, wszyscy się nimi zachwycają i chętnie sama bym sprawdziła jakie są. Może któraś z Was miała już te woski i podzieli się ze mną opinią i wrażeniami? :)

A tak poza klimatami jesienno-zimowymi. Dziś 31 sierpnia czyli Dzień Blogera :) Z tej okazji życzę wszystkim blogerkom i blogerom mnóstwa świetnych pomysłów, nieustającej weny, satysfakcji z blogowania i samych świetnych wpisów. No i oczywiście grona wspaniałych czytelników. W tym miejscu chciałabym też podziękować osobom, które odwiedzają mojego bloga, czytają i komentują. Wielkie dzięki dla Was :)

PS Co sądzicie o tego typu "niekosmetycznych" wpisach? Chcecie żeby częściej pojawiały się na blogu, czy lepiej żeby ten był ostatnim?

piątek, 30 sierpnia 2013

Kokosowa nawilżająca maseczka z masłem Shea

Dziś krótka notka o maseczce do twarzy, którą bardzo polubiłam. Dostępna była w kilku wariantach (niestety już nie pamiętam jakich), jednak kokos, masło Shea i efekt nawilżenia skutecznie mnie przekonały do wyboru tej maseczki. Tak prezentuje się w całej okazałości :)


Informacje z etykietki 


Moja opinia
Opakowanie to całkiem spora saszetka o pojemności 15 ml. Szata graficzna jest kolorowa i przyjemna dla oka - to właśnie opakowanie przyciągnęło mój wzrok w drogerii :) Etykieta zawiera wszystkie niezbędne informacje. Plusem jest wygodne otwarcie zaprezentowane na zdjęciu poniżej.


Maseczka ma biały kolor i bardzo, bardzo gęstą konsystencję, co niestety w znaczący sposób utrudnia aplikacje i zmywanie kosmetyku z twarzy. Bardzo podoba mi się jej zapach, jest dość specyficzny i nie wszystkim przypadnie do gustu. Jest to połączenie delikatnej nuty kokosowej z zapachem białej glinki, która mi kojarzy się z gipsem ;) Masło Shea jest tam niemal niewyczuwalne, przynajmniej ja nie potrafię wyłapać tego zapachu.


Maseczkę wystarczy nałożyć na oczyszczoną twarz, pozostawić na 15 minut, a następnie zmyć letnią wodą - oto cała filozofia. Stosowanie byłoby prostsze gdyby nie konsystencja. Maseczkę dosyć trudno rozprowadzić, no i zmywanie też trochę trwa. Dlatego gdy już mamy ów specyfik na twarzy warto co jakiś czas zwilżyć maskę wodą, aby całkowicie nie zaschła. Zrobiłam błąd podczas aplikacji, bo opakowanie było spore i spokojnie starczyłoby na dwa użycia, a ja zużyłam całą maseczkę od razu, no ale cóż. Przy następnym zakupie postąpię inaczej ;) A jakie są efekty? Powiedziałabym, że zaskakująco dobre. Maseczka bardzo dobrze nawilża skórę, sprawia, że jest gładka, bardzo miękka i delikatna w dotyku. Twarz wygląda promiennie i zdrowo.
Koszt to ok.4-5 zł, niestety nie pamiętam już dokładnie. Biorąc pod uwagę, że starczy na dwie aplikacje to bardzo korzystna cena.

Ocena - 5/5
Mimo lekko problematycznej aplikacji i zmywania, efekty i zapach przemawiają zdecydowanie na korzyść tego kosmetyku. Na pewno jeszcze kiedyś kupię maseczki z tej serii :)

A jakie maseczki Wy lubicie najbardziej? Czekam na Wasze propozycje :)

czwartek, 29 sierpnia 2013

Isana - płyn do kąpieli jabłko i wanilia

Nie byłabym sobą, gdybym nie wypróbowała i tego specyfiku do kąpieli. Bardzo lubię żele pod prysznic marki Isana, ale jakoś po tym płynie cudów się nie spodziewałam. W sumie sama nie wiem dlaczego tak negatywnie się do niego nastawiłam. Teraz wiem jedno, nie warto było go z góry oceniać, bo naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. 

Informacje z etykietki



Moja opinia
Duża butla o pojemności 750 ml, kosztowała w promocji w drogerii Rossmann zaledwie 4,99 zł - grzechem było się nie skusić ;) Regularna cena także jest mega przystępna, zaledwie 6,49 zł. Do wyboru mamy cztery warianty: mleko i miód - kremowy płyn do kąpieli, płyn do kąpieli na dobranoc - czas marzeń, jabłko i wanilia oraz płyn do kąpieli z ekstraktem z jedwabiu. Wówczas jakoś najbardziej spodobał mi się właśnie zapach zielonego płynu. Słodki owocowy aromat z nutką wanilii jest cudny :) Co ważne po wlaniu do wody nie znika, jak to bywa z niektórymi tego typu produktami. Opakowanie nie jest może jakoś szczególnie szałowe, wygląda nieco topornie i jest mało poręczne. No ale cóż, za taką cenę wszystkiego mieć nie można :)


Butelka zamykana jest na tzw. klik czy zatrzask (jak zwał tak zwał). Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, zwłaszcza, że zamknięcie jest solidnie wykonane. Niestety otwór dozujący jest bardzo duży i niekiedy zdarza mi się nalać za dużo płynu, niż bym chciała.


Jeżeli chodzi o konsystencję płyn ten należy raczej do rzadkich, ale bez przesady, nie jest, aż tak bardzo wodnisty ;) Produkt ten jest wydajny, nie trzeba wiele wlać do wanny, aby wytworzyła się przyjemna pianka, a w powietrzu unosił się miły aromat jabłek i wanilii. 


Bardzo polubiłam ten płyn. Na pewno jeszcze kiedyś skuszę się na inny zapach, bo warto. Tym bardziej, że cena jest bardzo korzystna :)

Miałyście może okazję używać już któregoś z płynów Isana? A może polecacie jakieś inne, godne uwagi?
Czekam na Wasze komentarze :)


PS. Zapraszam także na FB No i git :) W pasku bocznym znajdziecie odsyłacz ;)

środa, 28 sierpnia 2013

Peeling solny Therme Skincare

Uwielbiam peelingi w każdej postaci, ale z formą sypką spotkałam się właśnie przy zakupie tego peelingu. To mój pierwszy zdzierak, który jest po prostu kryształkami soli. Nie ukrywam, że jak wyszłam z nim ze sklepu od razu chciałam śmignąć do domu żeby go przetestować ;) A jaki jest ten kosmetyk? Ma kilka minusów i jeden znaczący plus. Chcecie wiedzieć jakie są jego wady i zalety? Zapraszam do lektury :)


Informacje z etykiety

Peeling solny Thalasso jest oparty na soli z Morza Martwego i minerałach. Usuwa górne warstwy komórek przez co skóra staje się bardziej miękka i gładka. Ponadto poprawia krążenie i pobudza metabolizm komórek skóry.

Moja opinia

Opakowanie 
Pojemność 500 g wydaje się całkiem spora, biorąc jednak pod uwagę ile kosmetyku spada do wanny podczas aplikacji, to jest to pojemność raczej przeciętna. Niestety samo opakowanie nie zachwyca. Puszka z zewnątrz papierowa, w środku powleczona zabezpieczającą folią, nie jest najlepszym rozwiązaniem. Pod plastikową pokrywką, znajdowała się zabezpieczająca folia. Dno natomiast wykonane jest z metalu. Trzeba bardzo uważać żeby opakowanie nie miało kontaktu z wodą, bo się po prostu zniszczy. Dlatego też nie radzę przechowywać go w łazience, ja mam go w szafce w pokoju - tam jest bezpieczny ;)


Zapach
Zapach ogólnie nie jest zły, ale jego chemiczna woń i intensywność trochę mnie odstraszyła. W puszce pachnie mega mocno, natomiast podczas wykonywania peelingu zapach nieco słabnie. Trudno określić co dokładnie przypomina ten zapach, mi kojarzy się z solą do kąpieli o zapachu morskim - tylko co to właściwie jest ten zapach morski? ;) No cóż, zapach nie jest mocną stroną tego produktu, chyba już wolałabym żeby był bezzapachowy (co raczej jest u mnie rzadkie, bo lubię pachnące kosmetyki).
Kolor i konsystencja
Lekko żółtawe (a może beżowe), średniej wielkości ziarenka soli. Jak już wcześniej wspominałam jest to peeling sypki (suchy), drobinki ścierające nie są zanurzone w jakimkolwiek płynie :)


Stosowanie
Nie należy do najprostszych i super przyjemnych. Puszka jest dość nieporęczna, trudno dozuje się z niej produkt. Przed aplikacją należy lekko zwilżyć skórę, a następnie wykonać masaż okrężnymi ruchami. Peeling jest bardzo mocny, ściera bardzo intensywnie, co mi akurat nie przeszkadza, bo lubię takie ekstremalne zdzieraki :) Jeżeli ktoś ma skórę wrażliwą lub bardzo delikatną nie powinien go raczej stosować. Po wykonaniu masażu wystarczy spłukać produkt. 


Cena
Około 11 zł, czyli bardzo przystępna :)
Efekty
Zawiodło opakowanie, zapach i trochę forma peelingu, ale na szczęście efekty są super :) Dobrze ściera martwy naskórek, pozostawia skórę gładką i napiętą - dla mnie rewelka! Może stosowanie jest nieco kłopotliwe, ale można do niego przywyknąć i znaleźć swój patent ;) Jeżeli komuś nie odpowiada fakt, że peeling jest sypki zawsze chwilę przed użyciem można go wymieszać z jakimś żelem pod prysznic lub olejkiem.
Ocena - 4/5
Mimo tego, że cała otoczka tego produktu jest średnia to jego działanie znacząco wpływa na ogólną ocenę, bo to po prostu bardzo dobry peeling.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pilomax - maski do włosów

Po przetestowaniu produktów, które otrzymałam od firmy Pilomax w ramach współpracy mogę Wam w końcu napisać kilka słów na ich temat. Zacznę może od tego co miałam okazję testować, czyli co znalazło się w paczce, którą otrzymałam (tak dla przypomnienia) :)


Katalog pozwolił mi dokładnie zapoznać się z ofertą firmy oraz otrzymanymi maskami do włosów. Dlatego też postanowiłam, że udostępnię w tym poście niektóre informacje zawarte w owym folderze, abyście i Wy mogli sobie trochę poczytać o samej firmie i kosmetykach marki Pilomax, które testowałam. Żeby nie rzucać słów na wiatr - zapraszam do lektury :)

O firmie Pilomax


Produkty WAX do pielęgnacji włosów i wrażliwej skóry głowy


A oto informacje zawarte w folderze na temat dwóch masek, które stosowałam.



Jeżeli chcecie uzyskać więcej informacji na temat samych kosmetyków i firmy zapraszam na stronę internetową http://www.pilomax.pl/.

Moja opinia
Może zacznę od akcesoriów, które dostałam. Pierwszym z nich jest grzebień. Mały, ale poręczny, z szeroko rozstawionymi ząbkami. Pomaga on dokładnie rozprowadzić maskę czy odżywkę na całej długości włosów. Ogólnie bardzo przydatny sprzęt :) Drugi gadżet to turban, wykonany z bardzo przyjemnego i mięciutkiego materiału. Po nałożeniu maski pozwala on utrzymać odpowiednią temperaturę, dzięki czemu preparat działa jeszcze aktywniej na nasze włosy. Ogólnie świetna opcja! Może wyglądam w nim nieco śmiesznie (jak Smerf), ale czego się nie robi dla pięknych włosów :)

 A oto maski Pilomax :)


WAX HENNA
maska do włosów suchych i zniszczonych ciemnych


Otrzymałam miniaturową wersję o pojemności 70 g. W przypadku moich dość długich włosów starczyło to na 4 użycia, czyli całkiem przyzwoicie. Według instrukcji po umyciu włosów szamponem, należy nałożyć maskę (około 1 łyżki na średniej długości włosy) na 10 minut lub godzinę (w formie kompresu), po upływie tego czasu wystarczy spłukać produkt. Stosuje się ją co 2-3 mycia do osiągnięcia widocznej poprawy lub profilaktycznie raz w tygodniu. Konsystencja tego kosmetyku jest dość gęsta i kremowa. 


Nakładając maskę na włosy mam wrażenie, że jej formuła jest mega lekka. Z resztą widać to po spłukaniu produktu i wtedy kiedy włosy już wyschną, ponieważ nie są obciążone. Kolor możecie zobaczyć na zdjęciu - biały, wpadający w bardzo jasny róż.


Zapach, jest po prostu boski! Bardzo przypadł mi do gustu. Niestety nie potrafię go dokładnie opisać... Kosmetyk zamknięty jest w poręcznym i prostym opakowaniu, szata graficzna jest bardzo oszczędna i przez to czytelna - dla mnie na plus. Po zużyciu kosmetyku zostawiłam sobie ten mały słoiczek - tzw. przyda się ;) Maska dostępna jest w trzech wariantach, jeżeli chodzi o pojemność 480 g (33,20 zł), 240 g (22,90 zł) i 70 g (13 zł). Z dostępnością nie ma absolutnie żadnego problemu, maskę można kupić nie tylko w firmowym sklepie internetowym, ale także w aptekach, sklepach zielarskich oraz na allegro czy w innych sklepach internetowych. Pora na najważniejsze czyli działanie. Moje włosy są dosyć grube i gęste, niestety szybko się przetłuszczają, dlatego szukam masek, które nie pogorszą sprawy. Ta maska nie obciąża moich włosów, sprawia, że są miękkie i błyszczące. Zapewne po dłuższym stosowaniu mogłabym powiedzieć więcej, natomiast wiem jedno włosy po prostu wyglądają lepiej. Wcale nie przetłuszczają się szybciej, po użyciu tej maski myłam je tak jak zwykle. W pewnym stopniu maska ta wpływa także na kondycję skóry głowy, nawilża ją i odżywia, co dla mnie jest bardzo ważne. 
Ocena 5/5 - Bardzo chętnie zaopatrzę się w pełnowymiarowy produkt, bo to naprawdę cudowny kosmetyk :)

Regeneracja krok 2 - odbudowa włosów i odżywienie skóry głowy
Maska do włosów farbowanych


Bardzo wygodne opakowanie - tubka o pojemności  70 ml, zamykana na tzw. klik. Standardowe opakowanie dostępne w sklepie zawiera 200 ml produktu i kosztuje 31 zł. Szata graficzna jest równie prosta jak w przypadku poprzedniego kosmetyku, co jak już wiecie bardzo lubię. Na odwrocie zawarte są wszystkie niezbędne informacje dotyczące produktu. Maska pięknie pachnie kawą, zapach jest obłędny i co ważne pozostaje na trochę na włosach :) Kolor możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej - jasnobrązowy, karmelowy. Po umyciu włosów kosmetyk wystarczy nałożyć na 10 minut, a następnie spłukać. Maska jest bardzo wydajna i efekty jej stosowania są bardzo zadowalające. Przede wszystkim kosmetyk ten ładnie wygładza włosy, podkreśla kolor ciemnej czupryny i delikatnie nawilża. Podobnie jak poprzednik nie obciąża i nie wywołuje szybszego przetłuszczania się włosów. Produkt ten jest przeznaczony do włosów farbowanych, jednak dla naturalnie ciemnych też nada się idealnie. Ja od ponad roku nie farbuję włosów i sprawdził się super. 
Ocena 5/5 - Nie ma się do czego przyczepić, po prostu jest to bardzo dobrej jakości kosmetyk.


Z czystym sercem mogę Wam polecić te dwie maski do włosów :)

Bardzo dziękuję firmie Pilomax za bardzo miłą współpracę i przesłanie produktów do przetestowania.


Fakt otrzymania produktów w ramach współpracy w żaden sposób nie wpłynął na moją opinię.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Szampon borowinowy i 5 ziół BingoSpa

Będzie to pierwsza z trzech recenzji kosmetyków firmy BingoSpa, które otrzymałam w ramach współpracy. Kosmetyki, które mam możliwość testować mogłam wybrać sama z listy, którą otrzymała każda z blogerek zakwalifikowanych do IV edycji testowania. Produkty, które wybrałam możecie zobaczyć tu - klik :) 
Jak w przypadku moich włosów sprawdził się ten szampon? Zapraszam do lektury :)

Opis producenta
Szampon borowinowy BingoSpa zawiera starannie dobraną kompozycję pięciu naturalnych ekstraktów ziołowych
- z rumianku,
- arniki,
- bluszczu,
- nagietka,
- jasnoty białej.

Włosy są optymalnie nawilżone i odżywione. Odzyskują witalność i sprężystość, są pełne blasku, 
miękkie i delikatne w dotyku.

Doskonały rezultat:
- skutecznie oczyszczone włosy i skóra głowy,
- odświeżone i puszyste włosy,
- włosy lekkie i pełne życia.

Skład i opis z etykiety szamponu:


Moja opinia
Opakowanie
Dzięki temu, że butelka jest przeźroczysta możemy z łatwością kontrolować ile jeszcze kosmetyku zostało w środku. Szata graficzna opakowania jest prosta i czytelna, co bardzo lubię. Niestety etykieta pod wpływem wody ściera się i wygląda średnio estetycznie. Butelka ma pojemność 300 ml  i zakręcana jest metalową nakrętką. Niestety nie posiada dozownika, otwór jest dość duży i zdarzyło mi się nalać więcej szamponu na dłoń niż chciałam.



Zapach
Niektóre kosmetyki ziołowe nie pachną zbyt przyjemnie, na szczęście w przypadku tego szamponu tak nie jest. Zapach jest delikatny i świeży, bardzo przypadł mi do gustu. Podczas mycia włosów ziołowe aromaty unoszą się w powietrzu, co sprawia, że czynność ta jest jeszcze przyjemniejsza :)


Kolor i konsystencja
Szampon jest bardzo, bardzo gęsty. Na początku konsystencja odpowiadała mi, zauważyłam jednak, że szampon trudniej się wówczas spłukuje. Dlatego też przed myciem rozrabiam go w kubeczku z wodą, wówczas jest idealny. Kolor jest cudowny, nie potrafię go jakoś dokładnie określić. Jest to coś pomiędzy czerwienią a kolorem bursztynu. Możecie zobaczyć sami na zdjęciach :)


Stosowanie
Tak jak wcześniej wspomniałam, tak gęsta konsystencja nieco utrudniała mi używanie tego szamponu, dlatego też znalazłam na nią patent i szampon rozcieńczam. Poza tym dzięki zapachowi stosowanie tego specyfiku jest niezwykle przyjemne. Szampon nie podrażnia skóry głowy i podczas mycia nie plącze włosów.
Cena
9,50 zł / 300 ml
Można go kupić w sklepie internetowym BingoSpa - klik.
Efekty 
Niestety nie są najlepsze, ale też nie najgorsze. Szampon jest bardzo wydajny, świetnie zmywa inne preparaty do pielęgnacji włosów, pieni się całkiem nieźle. Niestety moje włosy obciąża i sprawia, że szybciej się przetłuszczają. Dlatego też używam go tylko do pierwszego (podstawowego) mycia włosów. Do mycia drugiego (właściwego) używam innego szamponu.

Ocena - 3/5
W przypadku moich włosów średnio się sprawdził. Poza tym opakowanie nie jest najlepsze - brak dozownika i ścierająca się etykieta.

sobota, 24 sierpnia 2013

D. recenzuje - antyperspirant Gillette Pro vs. Gillette Professional Power

Wiem, że recenzje z tego cyklu miały się ukazywać częściej i w miarę regularnie, ale przez różne zawirowania niestety wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że uda mi się to zmienić. Chciałabym żeby tego typu wpisy pojawiały się na blogu przynajmniej raz w miesiącu. Dziś możecie przeczytać kilka słów na temat antyperspirantów Gillette. Mój D. używa tylko i wyłącznie antyperspirantów w żelu lub kremie, nie toleruje kulek, sztyftów i sprayu. Zawsze kupował Gillette Pro w żelu, z którego był mega zadowolony. Miał praktycznie same plusy:
+ skutecznie chroni przed potem i przykrym zapachem
+ wygodne i praktyczne opakowanie
+ łatwa aplikacja
+ przyjemny, świeży zapach
+ przystępna cena ok. 11 zł / 70 zł
Niestety ma jedną wadę, w kontakcie z tkaniną (kiedy jeszcze dokładnie nie wyschnie na skórze), odbarwia ją. Jest to spory problem, wiadomo nie raz człowiek się spieszy i nie chce sobie zniszczyć ciuchów. Niestety odbarwienia i plamy od tego antypersiprantu są już nie do usunięcia.
W ogólnym rozrachunku można mu dać ocenę 3/5


Ostatnio przekonałam mojego D. do zmiany przyzwyczajenia i kupił sobie inną wersję antyperspirantu Gillette. 

Gillette Professional Power Cool Wave
Dezodorant antyperspiracyjny w kremie Gillette Professional Power zapewnia ekstremalną ochronę przed nieprzyjemnym zapachem i potem, dzięki czemu możesz pozostać profesjonalistą w każdej sytuacji. Zawarty w dezodorancie 'Proactive System' reaguje na temperaturę  Twojego ciała  chroniąc Cię wtedy, kiedy tego potrzebujesz. Ochronne działanie dezodorantu trwające przez ponad 24 godziny zostało potwierdzone badaniami klinicznymi.
Sposób użycia: Do zastosowania tylko pod pachami. Dla najlepszego rezultatu przekręć pokrętło trzy razy i zastosuj pod pachami, wieczorem, przed snem. Wcierać aż do całkowitego wchłonięcia.


Opinia D. o kosmetyku
Opakowanie - solidnie wykonane i poręczne, pojemność 45 ml, czyli o wiele mniejsza od poprzedniego antyperspirantu Gillette Pro.


Zapach - typowy dla męskich kosmetyków, średnio intensywny.
Konsystencja i kolor - biały krem.


Stosowanie - bezproblemowe, dzięki opakowaniu można odpowiednio dozować produkt
Cena - 9,99 zł (z kodem rabatowym Rossnet w drogerii Rossmann), normalnie ok. 15 zł.
Efekty - spełnia swoją funkcję, dobrze chroni przed potem i przykrym zapachem. Przy wieczornym zastosowaniu następnego dnia nie zostawia żadnych śladów na ubraniu. Może jego pojemność jest mniejsza i cena wyższa, ale przynajmniej ubrania są bezpieczne. Warto go kupić!
Ocena końcowa 5/5

piątek, 23 sierpnia 2013

Marmurkowy Lemax

Dzisiaj, krótki post o jednym z trzech lakierów marmurkowych, które kupiłam w sklepie internetowym Magmas. Dla przypomnienia, na zdjęciu poniżej kolory, które wybrałam.


Lakiery Lemax New Beauty Line, mają pojemność 10 ml i kosztują zaledwie 1,90 zł. Dają bardzo fajny efekt na paznokciu, niestety krycie jest bardzo słabe. Niekiedy nawet trzy warstwy nie wystarczają, żeby dokładnie pokryć płytkę tak, aby nie było żadnych prześwitów. Na zdjęciach poniżej, możecie zobaczyć jaki jest efekt po trzykrotnym malowaniu :/ Trwałość tego lakieru to ok. 3 dni, czyli przeciętnie. Mi to akurat nie przeszkadza, bo lubię często zmieniać kolory na paznokciach :) 





Co do konsystencji, lakier dobrze rozprowadza się na płytce, nie rozlewa się i ma bardzo wygodny pędzelek. Kolor jak już zapewne zauważyliście w butelce bardziej zbliżony jest do zielonego, natomiast na paznokciu przypomina żółty. 

Ogólna ocena 4/5

Podobają Wam się takie lakiery? Może macie już jakiś "marmurek" w swojej kolekcji?

Następnym razem pokażę Wam jak prezentuje się biały i różowy lakier :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Magiczne zapachy

Dziś przychodzę do Was z recenzją pięknie pachnących produktów, które bardzo polubiłam. Fanką kadzidełek i olejków zapachowych jestem już od dawna, dlatego z ogromną przyjemnością przetestowałam produkty otrzymane od sklepu internetowego Magia Zapachów. Poza wyżej wymienionymi w paczce znalazły się także mydła oraz próbka balsamu do ciała. 

Olejki
Pierwszy z nich to kompozycja zapachowa. Połączenie aromatu czekolady i jagody. Moja mama bezustannie mi go podkrada, tak bardzo przypadł jej do gustu :) Olejek ten można stosować na różne sposoby m.in w kominkach zapachowych, jako zapach do odkurzacza, w nawilżaczach i odświeżaczach powietrza, do wody w żelazku itp. Ja używam go tylko i wyłącznie w kominku zapachowym, moim zdaniem to najlepsza opcja, żeby wydobyć maksimum aromatu. W tej kompozycji zapachowej bardziej wyczuwalną nutą jest czekolada, jagoda pozostaje gdzieś w tle. Ten wariant zapachowy to świetna propozycja na długie jesienne lub zimowe wieczory. 
4,20 zł / 12 ml 

Drugi to olejek eteryczny - trawa cytrynowa.  Ma mega świeży zapach, orzeźwiający, dodający energii. Używam go tylko jako olejek do kąpieli, w całej łazience unosi się wówczas ten wspaniały aromat. Z opisu zamieszczonego na stronie sklepu wynika, że świetnie działa także jako odstraszacz owadów. Niestety w tej roli go nie sprawdzałam. 
4,20 zł / 7 ml


Jakie są plusy tych dwóch produktów? Oczywiście zapach, jego intensywność i trwałość oraz cena. Wystarczy kilka kropelek, aby w danym pomieszczeniu unosił się wspaniały zapach. Co ważne zarówno używając kominka zapachowego, jak i wlewając olejek do wanny, aromat olejku utrzymuje się naprawdę długo.

Ocena 5/5

Kadzidła
Zawsze lubiłam kadzidła, ten dym unoszący się w powietrzu i lekko duszący zapach. Są osoby, które tego nie lubią lub po prostu źle znoszą kontakt z kadzidłem, boli je głowa, źle im się oddycha itp. Ja na szczęście tak nie reaguje :) Nie przepadam jednak za kadzidełkami o zapachu kwiatowym czy owocowym, dla mnie kadzidło powinno mieć ten swój specyficzny korzenny, drzewny zapach. Trudno mi to określić... W sklepie Magia Zapachów wybrałam kadzidła o zapachu białego piżma, nie są najgorsze, ale najlepsze też nie są. Po zapaleniu dają mocny, duszący zapach, akurat mi to nie przeszkadza. Niestety minusem jest to, że są bardzo mocno naperfumowane, dość "chemiczne". Można to wyczuć po powąchaniu jeszcze niezapalonego kadzidła. Kosztują one 2,50 zł (ok. 20 szt), więc cudów nie można się spodziewać.


Dla porównania, tak wyglądają moje ulubione kadzidła. Na wierzchu pokryte są one pyłkiem, przed zapaleniem nie pachną tak intensywnie, dopiero po podpaleniu wydobywa się z nich pełen aromat. 


Ocena 3/5

Balsam Mango
Pachnie tak, że można oszaleć :) Słodki, owocowy aromat, po prostu wspaniały. Balsam zawiera masło shea, dobrze nawilża skórę i niestety także dość mocno natłuszcza, pozostawiając błyszczącą, tłustą warstwę. Wchłania się średnio, nie jest to bardzo wolny proces, ale też nie ekspresowy ;) Myślałam, że z racji tego, że balsam jest w formie "kostki" jego używanie będzie problematyczne, okazało się, że wcale tak nie jest. Konsystencją przypomina masło (trochę tak wygląda, prawda?), wystarczy kawałek rozgrzać w dłoniach i rozprowadzić na skórze - prościzna ;) Ogromny plus, za zapach, który dość długo utrzymuje się na skórze.



Ocena 4/5

Mydła
Najlepsze zostawiłam na koniec :) Oto trzy super mydełka: drzewo herbaciane z chmielem, kawa z kozim mlekiem oraz mięta z cytryną. Producentem tych cudeniek jest Lavea. Kupując mydła możemy wybrać wielkość "porcji": 125-130 g lub 60-65 g. Ja wybrałam wariant drugi, każde z mydeł kosztuje wówczas 7 zł. Ogólnie mydła wydawały mi się dość miękkie, obawiałam się, że dość szybko się wymydlą ;) Ku mojemu zdziwieniu są mega wydajne, do tego bardzo ładnie wyglądają i bosko pachną. Mydła te dobrze spełniają swoją podstawową funkcję, czyli po prostu myją, poza tym każde z nich posiada swoje specyficzne właściwości, o których możecie poczytać tu: klik, klik, klik. Dla mnie najważniejsze jest to, że nie przesuszają skóry i nie podrażniają jej w żaden sposób. Z racji tego, że mam ogromną słabość do zapachów ważne są dla mnie także walory aromatyczne owych mydełek, te które wybrałam są dla mnie idealne.
Poza tym myślę, że to świetna opcja na prezent, wystarczy takiego delikwenta ładnie zapakować i mamy pachnący dodatek do podarunku :) 

mięta z cytryną 

kawa z kozim mlekiem 

drzewo herbaciane z chmielem 

Ocena 5/5

Więcej informacji na temat produktów i samego sklepu znajdziecie tu:

Warto tam zaglądać, często można trafić na ciekawe promocje. 
Obecnie robiąc zakupy za minimum 10 zł, dostawa za pośrednictwem paczkomatów jest darmowa :)
Tu znajdziecie szczegółowe informacje dotyczące tej oferty: klik.

Podziękowania dla sklepu Magia Zapachów za bardzo miłą współpracę i przesłanie produktów do przetestowania.


Fakt otrzymania produktów w ramach współpracy w żaden sposób nie wpłynął na moją opinię.