wtorek, 30 kwietnia 2013

Porządki

Jeszcze chyba nigdy nie pozbyłam się tylu rzeczy. Wczorajsze i dzisiejsze porządki nieco uszczupliły moją garderobę. Niemal cztery worki ubrań odeszły w niepamięć. Oczywiście sama bym tego nie zrobiła. Przegląd ubrań w szafie w moim wydaniu zawsze kończył się następującymi kwestiami: "To się jeszcze przyda",  "Bardzo lubię ten sweterek, może jeszcze go założę", "Ta bluzka może być do ubrania pod sweterek - zostaje" itp. itd. Całe szczęście z pomocą przybył mój chłopak, który jest w kwestii ubrań bezlitosny. I uwierzcie mi zna się na rzeczy. "To jest Ci za małe", "Ten kolor do Ciebie nie pasuje", "To jest za duże", "Brzydkie" ... W ten oto prosty sposób, utworzył się na podłodze ogromny stos wyeliminowanych ubrań. Nie jest mi z tego powodu smutno, wręcz przeciwnie - przeżyłam swoiste katharsis ;)

Mam nadzieję, że w przyszłości moja szafa będzie wyglądać tak ;)

1 komentarz:

  1. mam zawsze ten sam problem :D Tyle fajnych rzeczy, a połowy jeszcze nie ubrałam, bo się ciągle mnożą... Po zimie zimie zrobiłam czystkę totalną, że wyglądało tak jak na zdjęciu.. Ale obecnie znowu się zapełniło i nie ma miejsca.. Nie wiem jak to się stało :O Magia :D

    OdpowiedzUsuń